środa, 10 listopada 2010

Judith Butler: Walczące słowa

Stawką w tej definicji uniwersalności jest rozróżnienie między idealizującym założeniem konsensusu, który jest na swój sposób już dany, a wizją konsensusu jako czegoś, co dopiero musi być zbudowane, na przekór konwencjom kierującym naszymi wyprzedzającymi go oczekiwaniami. [...] Antycypowana uniwersalność, dla której nie mamy gotowego pojęcia, polega na tym, że jej artykulacje pojawią się (jeśli w ogóle się pojawią) dopiero wskutek zmagań o uniwersalność toczonych na jej obecnych wyobrażonych granicach.

[...]

Krytyczne zadanie nie polega więc na mówieniu „przeciw” prawu, jak gdyby prawo było czymś zewnętrznym wobec mowy, a mowa była uprzywilejowanym nośnikiem wolności. Jeśli mowa zależy od cenzury, to zasada, której można chcieć się przeciwstawić, jest zarazem zasadą kształtującą opozycyjną mowę. Jedynym, co można przeciwstawić granicom wytyczonym przez wykluczenie, jest wytyczenie ich na nowo w inny sposób.


Judith Butler, Walczące słowa. Mowa nienawiści i polityka performatywu, przeł Adam Ostolski, Warszawa 2010

środa, 13 października 2010

O nieodwracaniu wzroku

Miasto ucieczki to przestrzeń, która daje schronienie, przede wszystkim dlatego, że odbudowuje pewien niezbędny dystans i pozwala przekroczyć pewną granicę. Chodzi zwłaszcza o dystans między wiedzą a działaniem, między przyjęciem do wiadomości krzywdy, w której mamy chcąc nie chcąc swój udział, a przymusem zrobienia czegoś, by tę krzywdę natychmiast naprawić, powstrzymać lub – jeśli to się okaże niemożliwe – odsunąć, unieważnić. Ale chodzi także o granicę między winą a niewinnością... - piszę w eseju Sztuka nieodwracania wzroku, powstałym w ramach wystawy „Wrogościnność” w Muzeum Sztuki w Łodzi, którą można oglądać do 17 października 2010.

wtorek, 24 sierpnia 2010

O pamięci po Smoleńsku

W życiu zbiorowości pamięć zaczyna się zwykle tam, gdzie kończy się żałoba. Kiedy obrazy i wspomnienia tego, co utracone, przestają towarzyszyć społecznej codzienności. Ustępują miejsca opowieści o tym, co było – zastygłej. To, co utracone, nie nawiedza już zbiorowości, lecz musi być uroczyście przywoływane. Wielogłos przejawów upamiętniania – zarówno spontanicznych, oddolnych, jak i inscenizowanych przez aktorów politycznych – zostaje przesłonięty skodyfikowaną, urzędową formułą zbiorowej pamięci.

O tym, jak buduje się pamięć oficjalną, co zmieniła w Polsce żałoba i jak może wyglądać przejście od żałoby do pamięci piszę w eseju Puste miejsce w "Tygodniu Powszechnym" nr 35/2010.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...